Prof. J. Stanley oraz prof. William D. Danko – „Milioner z sąsiedztwa”

„Ci ludzie nie mogą być milionerami. Oni nie wyglądają jak milionerzy, oni nie ubierają się jak milionerzy, nie jedzą jak milionerzy, nie zachowują się jak milionerzy – nawet nie mają imion milionerów. Kim są więc milionerzy, którzy nie wyglądają jak milionerzy?”[1].

W dzisiejszym wpisie nie przedstawię nowego przykładu UHNWI (Ultra-high-net-worth individuals), czyli osób o wysokim stopniu zamożności (min. 30 mln USD majątku). Tym razem zaprezentuję klasyczne dzieło amerykańskich profesorów Thomasa J. Stanleya oraz Williama D. Danko zatytułowane „Milioner z sąsiedztwa” (ang. The Millionaire Next Door, Pocket Books, 1996). Książka ta była przełomowym badaniem osób, które zgromadziły duże majątki w Stanach Zjednoczonych (brano pod uwagę osoby z majątkiem płynnym powyżej 1 mln USD). Okazała się ona bestsellerem i klasyką edukacji finansowej w USA i doczekała się wielu ponownych edycji, a także dodatkowych wydań. Najnowsze – „Next Millionaire Next Door” pokazuje, jak sytuacja zmieniła się przez ostatnie dwadzieścia lat.

Defensywa i ofensywa finansowa kluczem do sukcesu

Istotnym wkładem książki jest zidentyfikowanie tego, co wpływa na sytuację finansową jednostek. Stanley i Danko przedstawili dwa typy osobowościowe w kontekście budowania majątku: PAWs (ang. prodigious accumulator of wealth, czyli „zdumiewające akumulatory bogactwa”) oraz UAWs (ang. under-accumulator of wealth, czyli „akumulatory bogactwa poniżej możliwości”). W każdym z tym przypadków na sytuację majątkową osoby w ciągu życia w dużym stopniu wpływa podejście do gospodarowania pieniędzy – defensywa lub ofensywa finansowa. Ofensywę rozumiemy jako umiejętność zarabiania pieniędzy i zwiększania swojego dochodu, defensywę zaś jako umiejętność oszczędzania, a także planowania swoich wydatków. Podstawowym błędem jest mylenie wysokich zarobków z dużym majątkiem, co nie jest tożsame. W społeczeństwie konsumpcyjnym, z jakim mamy do czynienia w Stanach Zjednoczonych, osoby o wysokich zarobkach przez wystawny tryb życia mogą często nie mieć dużych środków finansowych i kiedy ich ofensywa finansowa osłabnie (po sześćdziesiątce) pozostają często bez wolnych środków finansowych. Z drugiej strony, osoby pracujące w mniej prestiżowych zawodach gromadzą wysokie majątki, gdyż niezbyt imponującą ofensywę finansową kompensują dobrą defensywą finansową.

Rolls-Royce, szampan i kawior – nie, dziękuję!

Badania prowadzone wśród osób z majątkiem płynnym powyżej 1 miliona USD pokazały, że wyobrażenia o ich życiu wyglądają zupełnie inaczej niż rzeczywistość. Profesorowie Stanley i Danko przypominają, że gdy zaprosili takie osoby na wywiady fokusowe po raz pierwszy, przygotowali w ramach przekąsek kawior, specjalne francuskie pasztety, jak również bardzo drogie wina i szampany. Uważali, że milionerzy oraz multimilionerzy (tutaj maksymalnie do 10 mln majątku) codziennie konsumują podobne specjały. Wielkie było ich zdziwienie, gdy jedzenia ani drogich napojów nikt nie ruszył. Milionerzy skupili się jedynie na piwie Budweiser oraz chipsach i słonych paluszkach, gdyż jak stwierdził jeden z nich: „piję w życiu tylko szkocką oraz dwa rodzaje piwa – darmowe oraz Budweisera!”[2]. Inny przykład w książce to multimilioner Alan, który przez wiele lat prowadził z sukcesem firmę. Partnerzy biznesowi postanowili sprawić mu prezent urodzinowy – nowy samochód marki Rolls-Royce[3]. Gdy Alan się o tym dowiedział, zrobił wszystko, aby do zakupu prezentu nie doszło, gdyż jak stwierdził: „Nic, co reprezentuje sobą marka Rolls-Royce, nie jest dla mnie istotne w życiu. Nie chcę też zmieniać swojego życia, aby je dostosować do Rollsa. Nie będę mógł rzucać ryby na tylne siedzenia, jak robię to teraz po wędkowaniu (…). Nie będę mógł również podjeżdżać do moich ulubionych lichych restauracji takim samochodem”[4]. Zadzwonił do przyjaciół i powiedział: „Muszę Wam powiedzieć: «Nie chcę tego Rollsa. To jest absolutnie niepotrzebna rzecz dla mnie w życiu»”[5]. Podejście to jest tożsame z niskimi wydatkami konsumpcyjnymi milionerów, gdyż badania wskazały, że 50% milionerów w USA nigdy w życiu nie wydało więcej niż 399 USD na garnitur, 90% nigdy więcej niż 298 USD na buty, a 50% nigdy więcej niż 235 USD na zegarek[6]. Dotyczy to również innych wydatków, m.in. na domy, czy samochody. Zdecydowana większość z nich żyje poniżej swoich możliwości finansowych. W ten sposób nigdy w życiu nie muszą się martwić o swoją przyszłość finansową. Zdecydowana większość z nich ma odłożone pieniądze na 10 lat przeżycia na dobrym poziomie, gdyby nie mieli nawet żadnego dochodu finansowego.

Edukacja oraz inwestycje

Jedyny rodzaj wydatków, który z chęcią prezentują bliskiej rodzinie (a także dalszej rodzinie, a czasami nawet znajomym), to czesne na studia na dobrych uczelniach. Uważają, że sfinansowanie czesnego daje w pewnym sensie „wędkę, a nie rybę”. Natomiast dawanie prezentów w formie gotówki jest jak stawianie kogoś przy „automacie z rybami” i obniża motywacje osoby do dalszej pracy. Jednocześnie, jak wskazali profesorowie w badaniu, edukacja często paradoksalnie wpływa negatywnie na majątek osób![7] Spowodowane jest to tym, że pracownicy, którzy ukończyli prestiżowe studia, posiadają często wysoki dochód, jednak ich otoczenie przyzwyczajone jest do wysokiego poziomu konsumpcji, co powoduje, że gromadzą mniej od osób z niższym wykształceniem, posiadających małe firmy i mieszkających w mniej zamożnych dzielnicach. Milionerzy starają się zdywersyfikować swoje majątki i często trzymają do 20% swoich oszczędności w akcjach, co sobie chwalą. Jednak nigdy nie zaczynają inwestować w akcje bez znajomości poszczególnych branż i specyfiki giełdy. W przeciwieństwie do większości nie są aktywnymi inwestorami. Kupują akcje firmy, w którą wierzą, i trzymają je nieraz przez wiele lat. Unikają przez to pułapki wielu innych osób, które kupują i sprzedają akcje co chwila, tracąc majątek na marże maklerów[8].

Podsumowanie

Najważniejszym wkładem prof. Thomasa J. Stanleya oraz prof. Williama D. Danko było pokazanie, że osoby zamożne w Stanach Zjednoczonych nie żyją na wysokim poziomie, dlatego udaje im się odłożyć znaczne sumy pieniędzy i zapewnić sobie komfort finansowy przez całe życie. Jest to zupełnie inny obraz niż lansowane przez telewizję życie celebrytów, gdzie konsumpcja jest wyznacznikiem bogactwa. Profesorowie wykazali, że to, czy ktoś jeździ samochodem typu Lamborghini, czy posiada IPhone nie jest żadnym wyznacznikiem zamożności osoby. Bardzo często osoby prowadzące wystawny tryb życia mają wysoce niską wartość aktywów, a pod koniec życia nie mają prawie nic do przekazania. Natomiast prawdziwi milionerzy żyją skromnie. Jak mówi teksańskie przysłowie: „Big Hat, No Cattle” (Wielki kapelusz, zero bydła). Ważny wniosek, jaki można wysnuć z tej publikacji, jest następujący: osoby żyjące wystawnie często żyją na kredyt i nie mają wysokiej wartości w firmach czy majątku.

[1] Thomas Stanley, William Danko, „Millionaire Next Door: The Surprising Facts of America’s Wealthy”, Pocket Books USA 1996, s. 7.

[2] Thomas Stanley, William Danko, „Millionaire Next Door: The Surprising Facts of America’s Wealthy”, Pocket Books USA 1996, s. 28.

[3] Tamże, s. 110.

[4] Tamże, s. 112.

[5] Tamże.

[6] Tamże, s. 32.

[7] Co nie oznacza, że nie warto się uczyć! Trzeba jednak uważać, aby nie przyjmować nawyków wysokiego poziomu konsumpcji, często lansowanych w środowiskach szkolnych. [WD] [8] Granie na giełdzie wymaga znajomości specyfiki rynku kapitałowego. Dane historyczne nie są nigdy dobrym wyznacznikiem tego, co będzie w przyszłości. Jest to gra wysokiego ryzyka, która często kończy się utratą majątku. Dlatego nie powinny tego robić osoby bez znajomości rynku. [WD]
Udostępnij: