Ray Kroc – „Zawsze byłem zielony i wciąż chciałem rosnąć”

 „Uważam, że jak myślisz w małej skali, pozostaniesz w małej skali”[1]. „Nie dostaniecie niczego w życiu za darmo. I będziecie musieli podejmować ryzyko”[2].

Dzisiaj przedstawię recenzję książki „Prawdziwa historia McDonald’s. Wspomnienia założyciela” (Dom Wydawniczy REBIS, 2017) autorstwa Raya Kroca. Autor jest jednym z najważniejszych biznesmenów Ameryki w XX wieku, ikoną American Dream. W roku 1955 stworzył jedną z najszybciej rozwijających się firm w historii Stanów Zjednoczonych, która już po 22 latach istnienia przekroczyła miliard USD zysku[3]. Warto przypomnieć, że inna ikona amerykańskiego biznesu – IBM potrzebowała aż 46 lat by osiągnąć ten pułap[4]. Sukces Raya jest tym bardziej fenomenalny, że de facto zaczął on tworzyć McDonald’s Corporation w wieku 52 lat, kiedy większość osób już myśli o spokojnej emeryturze. On jednak zawsze twierdził: „Wciąż byłem zielony i rosłem. Kiedy dojrzejesz, umierasz” (ang. When you are green, you are growing. When you are ripe, you rot). Do sukcesu doszedł wbrew przewidywaniom wszystkich (nikt nie wierzył w jego biznes, nawet jego żona i przyjaciele) i praktycznie od zera. Ciągle pamiętał, jak jego ojciec umarł z zamartwienia, kiedy stracił wszystko w trakcie Wielkiego Kryzysu. Mimo przeciwności losu i późnego startu, Ray Kroc w chwili śmierci w 1984 roku posiadał majątek w wysokości 500 milionów USD (jego akcje dzisiaj byłyby warte 18 miliardów USD).

Ciężka praca, zadłużenie i marzenia o sukcesie

Ray Kroc od zawsze marzył o stworzeniu udanego biznesu. Większość znajomych wyśmiewała jego pomysły, a inni byli wręcz nastawieni mocno negatywnie (jak np. pierwsza żona). Przez większość czasu pracował dla innych jako sprzedawca, m.in. pasmanterii, kubków na kawę, podwodnych nieruchomości na Florydzie i mikserów. W czasach, gdy Ray próbował rozwijać swoją karierę, sytuacja gospodarcza w Stanach Zjednoczonych była zła: Wielki Kryzys (1929-1933), a następnie II wojna światowa. Musiała minąć ponad dekada, zanim gospodarka wróciła do poziomu z roku 1929 i wtedy ruszył popyt na towary konsumpcyjne oferowane przez Raya. Dlatego przez większość swojego dorosłego życia nie posiadał zbyt dużo pieniędzy, co więcej był bardzo mocno zadłużony (przez nieudane inwestycje i szachrajstwo jego wspólnika). Aby radzić sobie ze stresem i strachem musiał wykorzystywać różne techniki relaksacyjne i słuchał również słuchowisk motywacyjnych (popularne techniki motywacyjne w USA). Nie bał się również ciężko pracować. Niekiedy pracował naraz w kilku miejscach, co zajmowało mu cały dzień od rana do wieczora (np.: rano jako sprzedawca, wieczorem grywał na pianinie w różnego rodzaju spelunach, gdzie czasem musiał nocą dojeżdżać z 3 lub 4 przesiadkami). Ciągle wierzył w swój sukces i „był zielony, rosnąc”.

Nie buduj biznesu, buduj system franchisingowy

Niektórzy twierdzą, że McDonald’s zrobiło więcej dla promocji Ameryki niż wszyscy politycy i agendy rozwojowe próbujące reprezentować ten kraj. Jakakolwiek by była prawda, korporacja McDonald’s była tym czego Ameryka potrzebowała: globalny sukces w trudnych powojennych czasach oraz w trakcie Zimnej Wojny. Unikalną ideą Raya Kroca było wykorzystanie konceptu stworzonego przez Braci McDonald’s do stworzenia unikalnego systemu franchisingowego. Ray chciał, aby każda restauracja w ramach systemu funkcjonowała dokładnie na takich samych zasadach, a klient był zachęcony do sieci McDonald’s, a nie do konkretnej restauracji. Co ciekawe, kiedy większość osób otwiera restauracje, odpowiedź na pytanie: „co się liczy?”, jest prosta: lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja. W przypadku Raya jego pierwsza lokalizacja była „co najwyżej taka sobie, a restauracja nieznana”[5]. Potraktował ją jako model, który jeśli się sprawdzi w przeciętnym miejscu, będzie również działał gdzie indziej. Kluczem do sukcesu były stworzone przez Braci McDonald’s standardy: system speedy wydawania potraw, uproszczone menu (tylko cheeseburger, hamburger i frytki), brak jakichkolwiek dodatków (żadnych szaf grających, alkoholi, obsługi kelnerskiej itp.). Ray Kroc stawiał jako absolutny priorytet również czystość restauracji (całe życie odwiedzał z rana restauracje i sprawdzał, czy toaleta lub nawet okolica restauracji jest idealnie lśniąca!). Często sam będąc w garniturze chwytał za mopa i szorował wraz z pracownikami restauracje!

Tysiące niezależnych biznesmenów siłą korporacji McDonald’s

Książka ta jest w pewnym sensie skarbnicą porad biznesowych wyjątkowego biznesmena w skali Stanów Zjednoczonych. W pełen humoru sposób przedstawia wiele sytuacji biznesowych i swój pogląd, jak powinno się działać i rozwiązać dany problem. Ray uważał, że cały system franczyzy McDonald’s ma tylko wówczas sens, gdy większość restauracji jest w rękach małych przedsiębiorców, którzy zapewniają żywotność systemu. Nigdy nie zezwalał, by w rękach centrali McDonald’s Corporation było więcej niż 30% restauracji, gdyż system straci żywotność. Za absolutnie niedopuszczalne uważał, aby sprzedawca franczyzy był jednocześnie dostarczycielem produktów do restauracji (gdyż wtedy w jego interesie jest sprzedawanie jak najdrożej produktów dla pojedynczej restauracji). Uważał, że każda restauracja powinna zamawiać produkty, gdzie chce i za ile chce, jak długo trzyma standardy. Obecnie w przypadku wielu istniejących w Polsce franczyz to centrala jest niemal wyłącznym dostawcą do pojedynczych sklepów czy restauracji. Takie działanie jest niekorzystne dla franczyzobiorcy i w pewnym sensie dwuznaczne etycznie. Stawiał na rozwój i chciał ciągle otwierać nowe restauracje (mimo, że wielu bankierów mu to odradzało), gdyż tylko rosnąc, system ma sens. Odwołuje się również do Indeksu Monotonii Luigiego Salvaneschiego, który wskazuje, że restauracje takie jak McDonald’s odniosą największy sukces w tzw. nudnych miastach, gdzie niewiele się dzieje oraz nie ma zbyt wielu atrakcji dla młodzieży i rodzin. W takich miejscowościach McDonald’s często jest największą atrakcją na weekendowe wyjście czy spotkanie. Warto również przeczytać książkę dla codziennych obserwacji wielkiego biznesmena w działaniu, np. nigdy nie prosił McDonald’s Corporation o refundacje swoich kosztów działania (np.: obiady z klientami, przejazdy itp.).

Podsumowanie

Ray Kroc uwielbiał pracę i pracował do końca swojego życia. Nawet w ostatnich latach ciężko chory nie przestał zajmować się na co dzień McDonald’s Coporation. Dokupił nawet klub baseballowy San Diego Padres, którym czynnie zarządzał. Pod koniec życia mocno udzielał się charytatywnie, założył m.in. Fundację Kroca, która wspierała chorych na cukrzycę i stwardnienie rozsiane (jego jedyne dziecko, córka Marylin umarła na cukrzycę jedenaście lat przed ojcem). Wspierał wielu chorych i biednych za życia, a nawet po, gdyż jego trzecia żona Joan Kroc rozdała fortunę Kroców na cele charytatywne. Jak sam mówił” „jedynym celem, którego finansowanie stanowczo odmawiam, jest wspieranie jakiegokolwiek college’u”[6]. Zawsze odmawiał dotacji dla uczelni, gdyż uważał, że najważniejsze są kursy zawodowe i „za dużo jest magistrów, a za mało majstrów”. Jego zdaniem, jeśli ktoś ma ręce chętne do pracy, to życie nigdy go nie złamie, niezależnie czy będzie w danym momencie musiał pracować na zmywaku, czy w zarządzie.

Dodatkowe materiały edukacyjne:

  1. Pierwszy film o okolicy w jakiej powstała pierwsza restauracja McDonald’s Raya Kroca w Des Plaines (Illinois)
  1. Jeden z lepszych filmów o biznesie tj. „Założyciel” (The Founder) inspirowany dzisiaj zrecenzowaną książką Raya Kroca (w języku angielskim)

[1] „Prawdziwa historia McDonald’s. Wspomnienia założyciela”, Dom Wydawniczy REBIS: 2017, s. 208.

[2] Tamże, s. 75; wykład do studentów Darmouth College w 1976 r.

[3] Tamże, s. 9.

[4] Tamże.

[5] Tamże, s. 99.

[6] Tamże, s. 240.

Udostępnij: