Jay Van Andel – „Przedsiębiorcze życie”

„Nauka żeglowania bardzo przypomina zakładanie firmy. O żeglowaniu wiedzieliśmy niewiele więcej niż o lataniu samolotami, gdy zakładaliśmy firmę lotniczą. To nas nie powstrzymało. Popełnialiśmy wiele błędów, ale ciężko harowaliśmy i codziennie uczyliśmy się czegoś nowego”.[1]

Tym razem tytuł wpisu zaczerpnąłem bezpośrednio z książki, którą będę dzisiaj omawiał: „Przedsiębiorcze życie. Autobiografia” Jay’a Vana Andela (Wydawnictwo Medium, 1998; oryginał: „An Enterprising Life”, 1998). Jay Van Andel (1924-2004) napisał ją krótko przed śmiercią, aby przedstawić swoje życie, które w znacznej części poświęcił biznesowi, a także promowaniu wolnej przedsiębiorczości na świecie. U szczytu kariery zajmował 140 miejsce na liście najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych z majątkiem ok. 2,5 mld USD.

Znany jest przede wszystkim z założenia wraz z przyjacielem Richardem DeVosem firmy Amway, dystrybutora produktów gospodarstwa domowego. Przez rok był prezesem prestiżowej Izby Handlowej Stanów Zjednoczonych, która reprezentuje amerykański biznes wobec rządu USA oraz za granicą. Firma jest jednym z pionierów tzw. marketingu multipoziomowego (ang. multilevel marketing), czyli budowanej wielopoziomowej struktury sprzedawców, której dochód opiera się m.in. na wysokości pozycji zajmowanej w hierarchii sprzedaży. Ten model sprzedaży wiąże się z wieloma kontrowersjami i sam Amway był wielokrotnie pozywany, co zresztą zajmuje sporą część książki. Firma jednak wygrała znaczną część pozwów, a w innych przypadkach zgodziła się zapłacić kary. Jay stara się także dostosowywać praktyki biznesowe do wymagań sądu. Obecnie Amway zajmuje 44 miejsce na liście największych firm prywatnych Stanów Zjednoczonych z obrotem 8,8 mld USD (2018)[2]. Książka jest utrzymana w szczerym tonie i przedstawia drogę autora do przedsiębiorczości, zawiera porady, a także opisuje trudności, jakie napotyka biznes w obcowaniu m.in. z politykami, czy też mediami.

Szalone początki w biznesie – własna linia lotnicza z biurem w kurniku

Jay Van Andel twierdzi, że „niektórych oskarża się o kupowanie sobie przyjaciół”. W jego przypadku było odwrotnie, swojego najlepszego przyjaciela Richarda DeVosa poznał sprzedając mu podwózki samochodem do szkoły za 25 centów tygodniowo. Chłopcy wychowujący się w Stanach Zjednoczonych wychodzących powoli z Wielkiego Kryzysu wiedzieli jedno: chcieli zostać w przyszłości przedsiębiorcami. Paradoksalnie ich pierwszym biznesem stały się linie lotnicze. Młodzi mężczyźni zaobserwowali, jaki boom na usługi lotnicze powstał po zakończeniu II wojny światowej. Jay pisał: „Po drugiej wojnie światowej panowało coś w rodzaju lotniczego szaleństwa. Wielu ludzi sądziło, że domy będą budowane wzdłuż pasów startowych i że w każdym garażu będą stały przynajmniej dwa samoloty, by wszyscy mogli latać nimi do pracy”[3]. Dlatego zrzucili się na 700 USD i kupili wspólnie samolot Piper Cub. Biuro otworzyli w starym kurniku niedaleko lotniska. Ponieważ w ogóle nie znali się na lotnictwie musieli wynająć dwóch pilotów weteranów. Na początku skupili się na prowadzeniu zajęć instruktażowych dla osób uczących się latać, jak również na przewozie towarów. Ich linia lotnicza Wolverine Air Service szybko się rozwijała, a po niedługim czasie z 12 samolotami i 15 pilotami była jedną z najszybciej rozwijających się linii lotniczych w stanie Michigan z obrotem 50 000 ówczesnych USD.[4]

Chłopcom to nie wystarczało (pracę kończyli zwykle około godziny siedemnastej), dlatego założyli również jedną z pierwszych restauracji samoobsługowych w regionie. W ten sposób rano zajmowali się własną linią lotniczą, a od siedemnastej do północy osobiście smażyli hamburgery we własnym lokalu. Oczywiście przed założeniem restauracji w ogóle nie znali się na tej branży. Ponieważ na tym etapie życia nie byli jeszcze gotowi się ustatkować, sprzedali swoje biznesy, a za zarobione pieniądze kupili łódź i wybrali się w wielomiesięczną podróż po Karaibach.

Pozwól innym robić to, co umieją najlepiej

Zdaniem Jaya Vana Andela jednym z najpowszechniejszych błędów popełnianych przez przedsiębiorców jest to, że chcą oni wykonywać wszystko lepiej od swoich pracowników. Głównym zadaniem właściciela jest sprzedaż, pozyskiwanie klientów i ewentualnie pozyskiwanie finansowania. Nauczył się tego od swojego ojca, który miał warsztat samochodowy, a sam nie umiał nawet rozebrać auta na części. On zajmował się przede wszystkim pozyskiwaniem klientów.

Kiedy Jay wraz z Richardem prowadzili linię lotniczą i zajęcia ze szkolenia pilotów, zajmowali się jedynie sprzedażą i pozyskiwaniem klientów. Resztę zadań: księgowość, prowadzenie zajęć w samolotach, przeloty, papierologię pozostawili pracownikom. Andel uważał, że konkurencyjne firmy edukacji lotniczej przegrały z jego firmą, gdyż kiedy on pozyskiwał klientów, inni właściciele byli w powietrzu, ponieważ byli też instruktorami. Jedna z podstawowych jego zasad: jako właściciel zajmij się sprzedażą, resztę pozostaw innym, ciągła kontrola i wtrącanie się w zadania pracowników nie poprawią twoich wyników.

Przedsiębiorca nigdy się nie poddaje i jest wytrwały

Autor uważa, że jedną z najważniejszych cech przedsiębiorcy jest nie poddawanie się nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Wiele osób rezygnuje z dalszej aktywności biznesowej, jeśli zauważają, że ich działanie nie jest skuteczne. Jednakże każdy, kto np.: daje ogłoszenia w gazetach, czy aplikuje o granty, wie, że dopiero wielokrotnie ponawiane próby przynoszą sukces. To samo dotyczy sprzedaży. Jay podaje wiele przykładów z początków swojej działalności. Gdy wspólnie z Richardem rozpoczynał działania sprzedażowe to nie dość, że nic nie udało im się sprzedać, ale była jeszcze konkurencja. Jednak nigdy się tym nie zrażał, gdyż uważał, że najważniejsza w biznesie jest wytrwałość. Cytuje również Raya Kroca, twórcę McDonald’s Corporation, o którym też napiszę na blogu.

Przedsiębiorca kontra państwo

Znaczną część książki Jay Van Andel poświęcił swoim starciom sądowym z różnymi agencjami rządowymi. Największy spór sądowy prowadził z Izbą Skarbową Kanady i dotyczył on podatków. Inny ze Stanem Wincousin dotyczył oznaczeń marketingowych. Autor uważa, że w takich sporach przedsiębiorca zwykle jest na przegranej pozycji, szczególnie, że media lubią atakować biznesy (mówimy tu o USA, w Polsce sytuacja przedsiębiorcy versus państwo i media jest o wiele gorsza). Opowiada, jak kilkakrotnie zostali zmiażdżeni przez media w programach na żywo, tak, że nawet nie mogli przedstawić swojego punktu widzenia. Uważa, że nie ma się na to wpływu, ponieważ wolna prasa podobnie jak wolna przedsiębiorczość są niezbędne dla dobrobytu. Stwierdza jednak: „niektórzy twierdzą, że trzeba zwracać uwagę na wydarzenia polityczne, jeśli chce się odnieść sukces w biznesie”[5]. Jay sam angażował się politycznie (szczególnie jako szef Izby Handlowej USA) i miał osobiste, dobre relacje z wieloma prezydentami Stanów Zjednoczonych.

Podsumowanie

Jay Van Andel reprezentuje radość z prowadzenie przedsiębiorczości. Sam zarządzał wieloma biznesami, najczęściej w branżach, na których się początkowo nie znał, ale chciał w nich zaistnieć. Jest również znany z działalności charytatywnej (stworzył jeden z największy prywatnych instytutów medycznych, zajmujący się chorobą Parkinsona – Van Andel Institute) oraz aktywności politycznej. W swojej książce nie ubarwia nic, przedstawia blaski i cienie przedsiębiorczego życia. Prezentuje również życie holenderskiej mniejszości w Stanach Zjednoczonych wraz z jego specyfiką, np.: teologicznymi dyskusjami sąsiadów, czy specyficznym podejściem do pieniądza jako wyznacznika sukcesu i łaski. Na pewno Jay Van Andel to jedna z najważniejszych postaci biznesu USA w XX wieku i warto poczytać jego wspomnienia.


[1] Jay Van Andel, „Przedsiębiorcze życie. Autobiografia”, Wydawnictwo Medium 1999, s. 43.

[2] Forbes America’s Largest Private Companies 2019, [27.08.2020].

[3] Jay Van Andel, dz. cyt., s. 34.

[4] Tamże, s. 36.

[5] Tamże, s. 15.

Udostępnij: