Przeglądasz kategorię

 „Potrafię czytać kod asemblera w ten sposób jak Ty czytasz powieści”

Po dłuższej przerwie związanej z moją chorobą i sytuacją w Ukrainie powracam z nowym wpisem. Niestety znajdujemy się w nowej rzeczywistości. Mam nadzieję, i tego sobie i Wam z całego serca życzę, że wywołana przez Rosję wojna w Ukrainie wkrótce się skończy, zapanuje pokój i nie będzie więcej niewinnych ofiar bombardowań. Kiedy konflikt zbrojny się zakończy, gospodarka będzie jedną z istotnych kwestii, dlatego w swoim blogu nadal kontynuuję badania nad najbardziej zamożnymi mieszkańcami naszego globu. Tym razem chciałbym zrecenzować książkę Paula Allena: „The Idea Man: A Memoire by the Co-Founder of Microft” („Pomysłowy człowiek. Wspomnienia współzałożyciela Microsoftu”).

Przedwcześnie zmarły w 2018 roku Paul Allen był jednym z najbogatszych ludzi świata, a w chwili śmierci posiadał majątek ponad 20 miliardów USD, który lokował go na 44 miejscu wśród najbogatszych osób na świecie (w swoim szczytowym okresie posiadał 40 miliardów USD). Był współzałożycielem Microsoftu, a także najbogatszym właścicielem w ligach amerykańskich sportów zawodowych. Posiadał m.in. kluby: Portland Trail Blazers (koszykówka), Seattle Seahawks (futbol amerykański, NFL), czy też Seattle Sounders FC (piłka nożna, MLS). Jednocześnie posiadał największy prywatny jacht świata Octopus. Prowadził życie oryginała oraz outsidera wśród innych miliarderów. Był też jednym z największych filantropów amerykańskich, dał np. największe wsparcie prywatne 100 mln USD na walkę z wirusem Ebola w Afryce.

Jak syn prawnika przechytrzył syna bibliotekarza

Bill Gates oraz Paul Allen chodzili do prywatnej szkoły Lakeside School w Seattle. Jest to elitarna, niezależna szkoła prywatna wyróżniająca się m.in. tzw. world education, w ramach której uczniowie poznają wyzwania i problemy różnych regionów świata (np.: odwiedzają Maroko, Dominikanę, Senegal itp.), a w czasie dzieciństwa Paula jako jedna z niewielu posiadała zajęcia komputerowe. W przeciwieństwie do większości zamożnych osób poznanych na blogu mieli szczęśliwe dzieciństwo. Paul Allen wywodził się z inteligenckiej klasy średniej (kadra menadżerska bibliotek). Natomiast jego kolega Bill Gates wywodził się z elit Seattle. Jego matka była skuteczną bizneswoman zasiadającą w radach nadzorczych wielu banków oraz w radzie regentów University of Washington. Ojciec natomiast posiadał uznaną firmę prawniczą w Seattle i przez wiele lat przewodził palestrze w tym samym mieście. Allen, który odwiedzał kilkunastoletniego Billa, wspomina, że posiadał on największy dom w dzielnicy. Paul mówi, że Bill od dziecka chciał być obecny w biznesie i już jako 13-latek nałogowo czytał najważniejsze pisma biznesowe, takie jak „Fortune”. Wspomina, że kapitał kulturowy Gatesa od początku stawiał go na straconej pozycji jeśli chodzi o ustalenia biznesowe, np. Bill jako dzieciak wymógł 64% akcji firmy, podczas gdy Paul musiał się zadowolić 36%). Zapisał również wiele klauzul w umowie (jak na przykład to, że może wyrzucić Paula z zarządu). Paul tak to podsumował: „Tak wygląda umowa, kiedy podpisuje ją syn bibliotekarza z synem prawnika”. Autor przyznaje, że głównym motorem napędowym od strony biznesowej Micorsoftu był Bill Gates, natomiast od strony informatycznej on sam, ponieważ miał większą wiedzę w tym zakresie.

Kultura stresu i przepracowania

Paul Allen od dziecka był pasjonatem komputerów. Urodził się w czasie, gdy branża komputerów osobistych dopiero powstawała, co wraz z jego zainteresowaniami dało mu dużą przewagę na rynku. Jako dziecko nie uczył się zbyt dobrze w szkole (poza programowaniem, które uwielbiał), jednak nauczyciele przyznawali, że „zapewne będzie geniuszem komputerowym i wie więcej od nas”. Mimo to w jego czasach komputery były traktowane jako hobby i nikt nie wierzył, że będzie to poważne zajęcie zawodowe. Paul znalazł sobie mentorów – starszych informatyków i co tydzień czytał kilkusetstronicowe instrukcje języków programowania, budowy komputerów, a także języka maszynowego. To dało mu później ogromną przewagę, gdyż jak wspominał „dogłębnie poznał serce komputera”. Jednakże jak mówi sam tytuł, był on raczej typem „pomysłowego Dobromira” jak Steve Wozniak w Apple, nie interesowała go tak mocno strona finansowa, jak informatyczna. Paul Allen w wieku dwudziestu lat poważnie zachorował na raka, a wielokrotne nawroty powodowały, że nie mógł pracować w kulturze stresu i dość wcześnie, jeszcze przed czterdziestką, odszedł z Microsoftu.

Książkę, którą dziś przedstawiam, pisał w czasie, gdy miał nawrót choroby, co powodowało, że brakowało mu sił na jej pisanie, jednakże nie poddawał się i dzieło ukończył. Zmarł w wieku 65 lat na raka, nigdy nie założył rodziny i do końca swoich dni był raczej samotnikiem.

W Microsofcie stres i przepracowanie były na porządku dziennym. Allen opowiadał, że Bill siedział po parę dni i nocy nad jakimś projektem i nagle padał na ziemię z wyczerpania na wiele godzin, a klientom mówiono: „Bill is out”. Kiedy jeden z pracowników Billa pracował przez 88 godzin bez przerwy i ukończył projekt, a następnie zwrócił się do Billa z prośba o dzień wolny, ten odpowiedział: „Dlaczego miałbyś go brać?” (ang. Why would you do that?). Opisał, jak czuł się zażenowany, gdy chodził na prezentacje do Steva Jobsa, podczas których poniżał on i krzyczał na swoich pracowników. To nie był świat, w którym spokojny Paul czuł się dobrze.

Podsumowanie

Książka Paula Allena jest unikalnym świadectwem jednej z najważniejszych postaci biznesu amerykańskiego w XX wieku, a także budowy środowiska internetowego. Paul opisuje wiele ciekawych postaci, jak np. Ed Robertsa, twórcę pierwszego komputera osobistego Altair 8800 oraz Homebrew Computer Club, z którego wywodziło się wiele firm, takich jak m.in. Apple. Ed po czterdziestce odszedł z informatyki i zrealizował dawne marzenie, skończył studia medyczne i został wiejskim lekarzem wśród ubogiej ludności. Opowiada również wiele swoich przygód inwestycyjnych w okresie późniejszym, np. bańkę internetową w latach 2000-2002, gdzie jego pakiet akcji AOL (który sprzedał wcześniej) doszedł do wartości 40 miliardów USD (więcej niż kiedykolwiek miał z Microsoftu), by zniknąć niewiele później. Rekomenduję to ważne świadectwo wielkiej postaci amerykańskiego biznesu. Czas spędzony na lekturze tej książki na pewno nie będzie stracony.

Materiały edukacyjne:

1. Krótki wywiad z Paulem Allenem o Microsofcie, Billu Gatesie i książce:

2. Jacht Octopus, którego właścicielem był Paul Allen:

Udostępnij:
Czytano przez: 5 min

Dziś powracam do Donalda Trumpa, którego wspólną książkę z Robertem Kiyosakim opisywałem na blogu (Donald Trump i Robert Kiyosaki – „Jak zamieniać wszystko w złoto?”). Tym razem recenzuję jego pierwszą książkę „The Art of the Deal” („Sztuka Ubijania Interesów”, 1987). Publikacja uważana jest przez wielu ekspertów za najbardziej autentyczną i najlepszą książkę napisaną przez Donalda Trumpa (mimo, że w dużym stopniu ghostwriterem był współautor Tony Schwartz). Samego Trumpa nie trzeba przedstawiać: multimiliarder i 45. prezydent Stanów Zjednoczonych dysponujący obecnie majątkiem blisko 2,5 miliarda USD. Do majątku nie dochodził tak jak inni w trudnych warunkach, bowiem już jego ojciec Fred Trump był zamożnym developerem budującym bloki w mniej prestiżowych dzielnicach Nowego Jorku, takich jak Queens czy Brooklyn.

Polityka i biznes

Donald Trump działa przede wszystkim w branży nieruchomości, która w Stanach Zjednoczonych, podobnie jak na całym świecie, jest bardzo mocno uzależniona od polityki. To właśnie prowadząc najpierw firmę ojca, a później już własną działalność na co dzień spotykał się z politykami, a także walczył z nimi o swoje interesy. W książce Trump przyznaje, jak wiele zależy od polityków w USA w kontekście biznesu developerskiego, a tzw. zoning decisions (decyzje dotyczące warunków zabudowy) to dla developera życie lub śmierć. W książce bardzo wiele miejsca poświęca swoim strategiom wpływania na polityków największych miast w Stanach Zjednoczonych, w których buduje swoje budynki. Uważa, że politycy boją się jedynie prasy,  dlatego budowanie własnego profilu w mediach znacznie mu pomogło. Na pytanie, z którymi partiami politycznymi powinien współpracować biznes, odpowiada prosto: z aktualnymi zwycięzcami wyborów (ang. stick to the winners). Natomiast jeśli aktualna administracja nie chce z nami współpracować, należy ją przeczekać i powrócić do sprawy po zmianie rządów.  Zarówno w biznesie jak i w polityce należy uderzać przede wszystkim do decydentów, gdyż według Trumpa zwykli pracownicy i tak muszą ich potem poprosić o podjęcie decyzji. Lepiej samemu bezpośrednio przedstawić swoją propozycję.

Dbanie o własne interesy

Donald Trump uważa, że w kwestii interesów trzeba być twardym i nie można ustępować innym, szczególnie tzw. prześladowcom (ang. bullies). W swoich spółkach nieraz musiał iść na kompromisy, np. zatrudniać osoby które podkradały, tylko dlatego, że były skuteczne w innych elementach (np. ściąganiu czynszu od lokatorów). Trump nie boi się sądów i kiedy widzi, że ktoś próbuje go oszukiwać, pozywa taką osobę lub firmę. Uważa, że trzeba także myśleć strategicznie i do większości spraw nie podchodzić ze zbytnim optymizmem, np. jeśli potrzebujemy jakichś zezwoleń, nie zatrudniajmy ludzi dopóki nie uzyskamy licencji. W książce opisuje wiele przykładów błędów biznesowych popełnianych przez multimiliarderów amerykańskich, np. przypadek rodziny Hiltonów, która straciła dziesiątki (a może i setki) milionów na kasynie w Atlantic City, które nie mogło ruszyć ze względu na odrzucenie licencji przez Atlantic City. Donald Trump, który orientuje się dobrze w kontekstach politycznych miast, przejął hotel Hiltonów i uczynił go jednym z najważniejszych w swoim portfolio. W książce opisuje również inne perypetie rodziny, w tym walkę syna Barrona Hiltona o schedę w majątku po ojcu Conradzie Hiltonie – założycielu sieci – który zostawił synowi niewiele, a 97 proc. majątku przepisał na fundację zarządzaną przez katolickie zakonnice. Co ciekawe, Barron Hilton wygrał sprawę, a przed śmiercią sam przepisał również 97 proc. swojego majątku na tę samą fundację, co ojciec.

Myśl w wielkiej skali (ang. think big)

Istotą sukcesu Donalda Trumpa było podejmowanie się bardzo dużych i skomplikowanych projektów developerskich, których często nikt inny nie chciał się podjąć. Czy to Trump Tower, czy Commodore Hotel w Nowym Jorku, czy też kasyno w Atlantic City, wszystkie te projekty były ogromne w skali i wymagały podejmowania bardzo dużego ryzyka ekonomicznego oraz prawnego. Autor uważa, że jedną z najważniejszych rzeczy w biznesie tej skali jest dostarczanie rezultatów na czas i zmieszczenie się w budżecie (ang. on time, on budget). Tylko podejmując coraz droższe i większe przedsięwzięcia przedsiębiorca zwiększa swój profil i buduje pozycję w społeczeństwie. Porównuje się tutaj do swojego ojca, który podejmował projekty w mało interesujących dzielnicach Nowego Jorku, a w przeciwieństwie do którego Donald działał zawsze na Manhattanie, gdyż takie projekty budowały jego wysoki profil. Im większymi pieniędzmi zarządzamy skutecznie, tym łatwiej będzie nam pozyskiwać sponsorów i inwestorów w przyszłości.

Podsumowanie

Książka Donalda Trumpa została napisana blisko 35 lat temu, gdy jeszcze nikt nie przypuszczał, że autor zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jest to bardzo ciekawa opowieść przedsiębiorcy, który działa w trudnej branży, gdzie biznes i polityka przecinają się niemalże codziennie. Książka przedstawia strategie działania w branżach, gdzie wiele zależy od polityków. Wkrótce poznamy na blogu inne osoby, które działają zarówno w biznesie, jak i w polityce, a także ich wspomnienia.  

Materiały edukacyjne:

1. Donald Trump i Robert Kiyosaki dyskutują o książce „The Art of the Deal”:

2. Spojrzenie na luksusowy Trump Tower – jeden z najważniejszych projektów ukończonych przez autora:

3. Nostalgiczne zdjęcia z 1991 roku pokazujące potężne budynki Taj Mahal Trump Casino na tle miasta Atlantic City (w tym upolitycznionym mieście Donald zawsze czuł się jak ryba w wodzie):

Udostępnij:
Czytano przez: 4 min

Po dwutygodniowej przerwie związanej z nadmiarem pracy wracam z kolejnym wpisem. Tym razem zajmę się nieszablonową postacią Jamesa Dysona, który wydał kilka miesięcy temu książkę „Invention: A Life” (Życie wynalazcy, Dyson 2021, audiobook na audible.com). James Dyson, startując od zera w późnym wieku, był przez pewien czas najbogatszym człowiekiem w Wielkiej Brytanii. Dzisiaj z majątkiem blisko 17 miliardów funtów znajduje się na 4 miejscu listy najbogatszych osób w tym kraju (The Sunday Times Rich List 2021). Przedstawię recenzję jego najnowszej książki, w której opisuje swoją drogę życiową, a także porady dla wynalazców i przedsiębiorców.

Trudne życie

Książka Jamesa Dysona pokazuje jego trudne początki, a także ciężkie życie i drogę od ubogiego bezrobotnego do najbogatszego człowieka w Wielkiej Brytanii. Autor uważa, że jednym z najważniejszych formujących go wydarzeń była utrata ojca, który zmarł w wyniku ciężkiej choroby. James miał wtedy 9 lat. Uważa, że było to bodajże najważniejsze zdarzenie w jego życiu i wielokrotnie powraca do tematu tęsknoty za ojcem, a także do tego, jak wpłynęło ono na jego konieczność usamodzielnienia się, a także utrzymania pamięci o nim i „stanięcia na wysokości zadania” w życiu. Autor nie wiedział, co chce robić w życiu, a ponieważ miał dysleksję, był raczej słabym uczniem, w którym nikt nie pokładał większych nadziei. W książce opisuje początki swojej drogi zawodowej, najpierw jako pracownika, a następnie pierwsze kroki z własnymi firmami. Życie raczej się nie układało po jego myśli, a nieznajomość biznesu i prawa patentowego sprawiła, że stał się bezrobotnym z wysokim długiem na głowie. Mieszkał w dość ubogiej wiejskiej chacie, pracując nad swoim przełomowym patentem na odkurzacz bez toreb, produktem swojej przyszłej firmy Dyson. Przez pięć lat, kiedy pracował nad odkurzaczem, utrzymywała go żona z korepetycji, a on sam nie miał żadnego dochodu (będąc już sporo po czterdziestce). Minęło jeszcze wiele lat zanim wyszedł na prostą i udało mu się spłacić długi.

Wartość firm rodzinnych

Dyson sporo przeszedł, wielokrotnie tracił swoje pomysły na rzecz biznes-partnerów, kontrahentów oraz udziałowców w swoich pierwszych przedsięwzięciach. Zaraz po rozpoczęciu produkcji swojego epokowego odkurzacza, został pozwany przez potężną amerykańską firmę Amway (jej twórcę opisywałem w blogu: Jay Van Andel – „Przedsiębiorcze życie”) i minęły lata zanim udało mu się wygrać tę sprawę (mimo, że był autorem patentu). Wszystko to sprawiło, że dopiero w późnym wieku po raz pierwszy w życiu miał pieniądze (przez pierwsze lata prosperowania firmy wszystko szło na proces). Doświadczenia sprawiły, że stał się ogromnym zwolennikiem firm prywatnych (ang. private companies). Uważa, że wprowadzenie firmy na giełdę (ang. public company) utrąca jej innowacyjność, a także zabiera wolność decyzyjną i „bystrość umysłu” decyzji właściciela. Mając firmę prywatną, właściciel nie musi się nikomu tłumaczyć z decyzji i może podejmować długoterminowe ruchy, bez oglądania się na inwestorów i na giełdę. Dyson ubolewa, że w Wielkiej Brytanii jest bardzo niewiele prywatnych firm rodzinnych. Jego firma Dyson jest de facto piątą największą firmą rodzinną w kraju. Uważa, że w Wielkiej Brytanii każdy chce sprzedać firmę od razu jak wykaże jakiś zysk, dlatego kraj nie posiada wielkich firm w przeciwieństwie do np. Stanów Zjednoczonych. Kiedy sprzedał pierwsze odkurzacze, już wszyscy znajomi namawiali go, by jak najszybciej sprzedał firmę, a nie zajmował się jej rozwojem. W Wielkiej Brytanii typowe podejście to założenie firmy w celu jej szybkiej odsprzedaży. Opisuje, jak podziwia USA, które posiadają tysiące wielkich firm rodzinnych (często nawet potężne firmy, jak np. producent żywności MARS Inc. są w 100 proc. prywatne).

Dlaczego nie powinniśmy przeceniać doświadczenia

Autor uważa, że doświadczenie zawodowe jest przeceniane, szczególnie w kontekście działań innowacyjnych oraz kreatywnych. Uważa, że pracownicy, którzy mają doświadczenie w jakimś zakresie, najczęściej myślą zawsze w schematyczny sposób i nie są w stanie wyjść poza „utarte schematy”, aby dojrzeć coś pod nowym kątem. Dlatego bardzo często stara się przyjmować do pracy osoby niedoświadczone z dużym potencjałem intelektualnym, gdyż są one w stanie myśleć poza schematem. Dyson uważa, że kolejnym przecenianym elementem w biznesie są badania rynku w kontekście nowych produktów. Przytacza wiele przykładów z własnego życia oraz z biznesu w ogóle, gdzie badania rynkowe były przeciwko jakiemuś produktowi. Jako najlepszy przykład podaje markę samochodu Mini (ten od Jasia Fasoli) produkowanego przez British Motor Corporation, który był najlepiej sprzedawanym autem w historii Wielkiej Brytanii, a we wszystkich badaniach rynku wychodził beznadziejnie i niemalże nikt z badanych nie był nim zainteresowany. Firma zaryzykowała i się opłaciło, a popyt na auto przeszedł najśmielsze oczekiwania. Z drugiej strony podaje przykład auta Leyland, które było projektowane przez komisję z dokładnymi badaniami rynku i jego zdaniem było jednym z najbrzydszych i najgorzej się sprzedających aut w kraju.

Podsumowanie

Książka Dysona to prawdziwa skarbnica wiedzy o biznesie oraz procesie twórczym. Autor opisuje setki ciekawych przykładów biznesowych, a jako osoba doświadczona przedstawia kreatywne rozwiązania. Dyson jako brexitowiec uważa, że Wielka Brytania, która posiada 138 Nagród Nobla (tylko USA ma więcej, ale w przeliczeniu na ludność, to UK wypada lepiej), powinna stawiać na wolny handel z całym światem. Zdaniem autora najwspanialszym wydarzeniem pokazującym siłę ekonomii Wielkiej Brytanii była Wystawa Światowa z 1851 roku, która pokazała technologiczną przewagę kraju (to wtedy wybudowano nieistniejący już Crystal Palace, a sponsoring wystawy objął Schweppes – globalny napój gazowany numer 1 w XIX wieku, w XX wieku zdetronizowany przez Coca-Colę). Pomyślcie o Dysonie, używając jego odkurzaczy lub susząc ręce w toaletach publicznych (system suszenia powietrzem to też jego patent). Być może usłyszymy o nim jeszcze nie raz (ostatnio porwał się na samochody autonomiczne, jednak musiał się wycofać ze względu na zapóźnienie technologiczne względem Tesli i konkurencji).

Materiały edukacyjne:

1. Reportaż audio-wideo z tej książki przygotowany przed Dysona można obejrzeć i wysłuchać fragmenty poszczególnych rozdziałów za darmo: Invention: A Life, James Dyson

2. Bezrobotny James Dyson prezentujący w telewizji swój nowy wynalazek – odkurzacz w roku 1983:

Udostępnij:
Czytano przez: 5 min

Dzisiaj recenzja książki z naszego rodzimego rynku, a mianowicie „Jutro w Nowym Jorku” Rafała Brzoski. Książka – wywiad napisana wspólnie z Pawłem Oksanowiczem,  wydana przez PWN w roku 2016, obecnie dostępny jest dodruk z roku 2021. Rafał Brzoska należy do młodego pokolenia biznesu polskiego (nie dorabiał się na prywatyzacji), ma 45 lat. W roku 2021 znajdował się na 7 miejscu na liście najbogatszych Polaków z majątkiem 5 miliardów PLN. Stworzona przez niego firma InPost była w lutym 2021 wyceniana przy debiucie na giełdzie w Amsterdamie na 36 miliardów. W tym samym roku dokonała największego przejęcia zagranicznej firmy przez polską firmę prywatną, kiedy Brzoska przejął Mondial Relay, operatora paczkomatów we Francji za 2,6 miliardów PLN. Książka napisana została w 2016 roku, zanim Rafał Brzoska wskoczył na listę 10 najbogatszych Polaków (niewiele brakowało, a w 2017 by zbankrutował, gdy zbyt szybka ekspansja paczkomatów zagroziła firmie i musiał oddać ją Amerykanom).

Myślenie globalne

Jedną z cech, która się rzuca w oczy, czytając wywiad rzekę z Rafałem Brzoską, jest jego globalne spojrzenie na biznes. Nie jest on osobą, która chciałaby budować biznes tylko w Polsce. Od początku był zainteresowany podbijaniem rynków międzynarodowych (i to na wszystkich kontynentach). W biznesie wychodzi z założenia, że aby się rozwijać, trzeba podejmować się zadań, które wychodzą poza obecny zakres kompetencji (od swoich pierwszych zadań, kiedy zdecydował się roznosić ulotki poza Krakowem w Tarnowie, mimo że nie znał miasta). Uważa, że polskie firmy mogą walczyć nawet z gigantami światowego biznesu i nie boi się konkurencji firm takich jak Amazon, a nawet widzi to jako możliwość biznesową. Jego najsłynniejszy produkt – paczkomaty – obecnie rozwija się na wielu rynkach świata (między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji, a nawet w Ameryce Południowej). Jego celem biznesowym jest wprowadzenie firmy do „Global 500”, pięciuset największych firm świata, coś co nie udało się nigdy żadnej prywatnej firmie polskiej.

Skromność i nie wywyższanie się

Mimo że jest obecnie jedną z najbogatszych osób w kraju, uważa, że życie jego jest całkiem normalne. Nie potrzebuje najdroższych samolotów oraz drogich domów za granicą, a tak naprawdę jego głównym majątkiem jest posiadana firma. W firmie każdy może mieć dostęp do prezesa i jeśli jakikolwiek pracownik chce przyjść porozmawiać, jest to jak najbardziej możliwe. W firmie rozmawia zarówno z osobami na najwyższych stanowiskach menadżerskich, jak również z osobami pracującymi np. na recepcji. Nie uważa się za kogoś ważniejszego ani nie czuje bycia milionerem (czy też obecnie już miliarderem). Zresztą doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej śmiertelności i jak sam zauważa, w takim tempie organizm może długo nie wytrzymać, dlatego chce dokonać jak najwięcej, póki może.

Brak szacunku dla biznesu w społeczeństwie polskim

Autor należy do młodego pokolenia biznesmenów, którzy zaczynali od zera, a nawet na minusie, gdyż jako kilkunastolatek stracił cały majątek rodziców, o czym można przeczytać w książce. Zresztą strata i chęć jej odrobienia sprawiły, że wybrał studia ekonomiczne, a nie medyczne). Jest wierzącym chrześcijaninem i szczególnie sobie ceni w Polsce wiarę i zasady, które buduje chrześcijaństwo. Mimo to jego analiza stosunku polskiego społeczeństwa do pracy i biznesu nie jest pozytywna, a szczególnie negatywnie ocenia klasę polityczną. Uważa, że biznesmen w Polsce jest jedną z najbardziej nieszanowanych grup społecznych, gdyż jest to „postawa, która wynika z przeszłości i objawia się brakiem szacunku dla «badylarza», «prywaciarza », «kombinatora»”*. W Europie Wschodniej (w tym w Polsce), przedsiębiorca nigdy nie cieszył się poważaniem (czy to „prywaciarz” w Polsce, czy „NEP-man” w Związku Radzieckim był osobą powszechnie nielubianą zarówno przez polityków, jak i pozostałe warstwy społeczne). Do dzisiaj niewiele się w tym zakresie zmieniło (jest to zupełnie inne podejście niż np. w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, gdzie przedsiębiorcy są powszechnie szanowani zarówno przez ludzi jak i klasę polityczną). Autor na wielu stronach pisze o tym, jak utrudnia się życie przedsiębiorcom w Polsce, dlaczego najbogatsi Polacy powinni mieć zawsze spakowaną szczoteczkę i bieliznę na zmianę, a także dlaczego politycy z lewa i prawa nie szanują biznesu. Jest to gorzka analiza, tym bardziej że jest podobna do analiz m.in. Aleksandra Gudzowatego, który należał jednak do starszego pokolenia przedsiębiorców. Autor uważa, że silne firmy mogą być najlepszym reprezentantem kraju za granicą.

Podsumowanie

Rekomenduję książkę wszystkim, którzy chcą prowadzić biznes w Polsce. Przedstawia ona realia i warunki prowadzenia własnej działalności na miejscu, a także specyficzne kwestie związane z konkurowaniem na rynku europejskim. Autor sam lubi czytać książki pisane przez znanych biznesmenów (np. Jacka Welcha), ale uważa, że amerykańskie rady często nijak się mają do naszej sytuacji (np. opisuje, co się stało, gdy w firmie zaczął wszystkim mówić na „ty”). Warto zapoznać się z dziełem jednego z największych obecnie wizjonerów polskiego biznesu, który jeszcze sporo może zdziałać.

Materiały edukacyjne:

1. Wywiad z Rafałem Brzoską o biznesie w trakcie przejazdu autem:

2. Rafał Brzoska jest jednym z niewielu najbogatszych Polaków aktywnych na Facebooku (śledzi go obecnie 12 100 użytkowników). Rafal Brzoska | Facebook


.


* Rafała Brzoska, „Jutro w Nowym Jorku”, PWN 2021 (II), s. 47.

Udostępnij:
Czytano przez: 4 min
Page 3 of 21« First...23451020...Last »