Przeglądasz kategorię

„Po tym co spotkało ojca, nie chciałem nigdy pracować dla nikogo. Nie chciałem również nigdy w życiu nie okazać szacunku pracownikowi” Tom Golisano

Tym razem przedstawię sylwetkę Toma Golisano, założyciela i potentata Paychex o wartości rynkowej ponad 44 miliardów USD. Mimo że zaczynał jako syn ubogiego włoskiego imigranta, to jego majątek prywatny szacuje się obecnie na 5,5 miliarda USD. Jest również największym prywatny darczyńcą na rzecz olimpiad specjalnych, a także wspiera mnóstwo przedsięwzięć związanych z chorobami seniorów oraz z osobami niepełnosprawnymi. Przez długi czas był właścicielem zespołu NHL Buffalo Sabres. Prywatnie od wielu lat jego partnerką jest Monica Seles (którą niedawno opisałem na blogu). Książka, którą zrecenzuję, to ”Built, not Born: A Self-Made Billionaire’s No-Nonsense Guide for Entrepreneurs” („Sam to osiągnąłem. Praktyczny poradnik miliardera (od pucybuta) dla przedsiębiorców”), Wydawnictwo HarperCollins, 2020. Pozycja okazała się bestsellerem w Stanach Zjednoczonych, dlatego autor niedawno wydał następną, którą poznamy również na blogu. Żadna z tych książek nie jest dostępna obecnie w języku polskim.

Bardziej ryzykowne jest być pracownikiem niż przedsiębiorcą

Tom uważa, że wiele powszechnie uznawanych prawd jest błędnych. Jego zdaniem jednym z największych mitów jest twierdzenie, że bycie pracownikiem nie jest związane z ponoszeniem ryzyka, natomiast biznes to ryzyko. Pracownik również ponosi ryzyko na wielu płaszczyznach: w każdym momencie może zostać zwolniony, często musi się godzić na afronty i poniżenia ze strony pracodawcy. Golisano chciał zostać przedsiębiorcą, gdyż pamiętał, że jego ojciec, który był włoskim imigrantem, wielokrotnie był poniżany przez szefa w jego obecności (szef krzyczał wprost: „You are an idiot Golisano!”), mimo że był starannym pracownikiem. Ojciec nie mógł nic zrobić, gdyż chciał utrzymać Toma i rodzinę. Syn jednak nieraz widział u niego smutek i podłamanie. Dlatego Tom już na początku kariery zdecydował, że założy własny biznes. Nie po to, by zostać miliarderem, ale po to, by utrzymywać samemu swoją rodzinę i być niezależnym od szefów. Uważa, że bycie przedsiębiorcą jest bezpieczniejsze od bycia pracownikiem i ma wiele zalet, takich jak np.: nieograniczone zarobki, możliwość pracy z wieloma wspaniałymi ludźmi (których sobie sami wybieramy), niezależność oraz bycie samemu sobie szefem. Co więcej, możesz być świetnym pracownikiem, ale nie masz wpływu na organizację, dla której pracujesz, a nawet bardzo dobry pracownik może stracić pracę, jeśli firma jest źle zarządzana i zarząd nie potrafi budować wartości. Według Toma wiele osób to urodzeni przedsiębiorcy i umie ich rozpoznawać, to np. osoby, które gdy siedzą w restauracji, zaczynają w głowie przeliczać ilu klientów przychodzi, dyskutują o opłacalności oraz oceniają jakość obsługi w różnych aspektach.

Lepiej mieć dziesięciu małych klientów, niż jednego dużego

Tom rozprawia się z kolejnym mitem przedsiębiorczości, za którym goni wielu przedsiębiorców, uważając, że posiadanie jednego wielkiego klienta jest lepsze niż dziesięciu małych. Golisano budując Paychex (czy zarządzając klubami NHL) zawsze uważał, że dużo lepiej jest mieć wielu małych klientów niż jednego lub kilku dużych. Przyczyn tego jest kilka, ale przede wszystkim: łatwiej jest dokonywać mniejszych transakcji i negocjować dobre stawki z mniejszymi klientami. Zdaniem Toma sprzedawanie usług i towarów dużym klientom jest jak spanie na łóżku piętrowym ze słoniem. Bardzo wiele czasu zajmuje przekonanie dużej firmy do podjęcia decyzji o kupnie, taka firma również mocno negocjuje zniżki, a na koniec sam deal może być niezbyt opłacalny, a koszty nasze znacznie wzrosną (trzeba zatrudnić więcej pracowników, powiększyć biura i systemy informatyczne itp.). A na koniec dnia duży klient może od nas szybko odejść zostawiając wysokie koszty. Dlatego walka o dużych klientów to przykład równania w dół (ang. race to the bottom), gdzie wszyscy oferują zniżki, a opłacalność jest niska lub zerowa.

Najlepszy biznes to taki ze stałymi płatnościami

Autor uważa, że sekret największych biznesów tkwi w tym, że sprzedają produkty z powtarzającymi się płatnościami (recurring payments). Początkujący przedsiębiorca powinien tak wyszukać pomysł na biznes, aby przynosił on nawet niewielkie, ale jednak stałe płatności (np. comiesięczne) lub aby mógł sprzedawać produkt jednej osobie wielokrotnie. Problemem wielu biznesów jest brak modelu powtarzających się płatności (non-recurring business models), dlatego klient, który raz kupi produkt, może już do nas nie wrócić lub wrócić dopiero po wielu latach. Wybieranie modelu biznesowego typu powtarzających się płatności jest podejściem wielu miliarderów. Takich pomysłów szukał zawsze miliarder Reed Hastings, legendarny założyciel Netflixa i jeden z najważniejszych przedsiębiorców w Dolinie Krzemowej (opisany na blogu wcześniej: Reed Hastings – „Jak zarządzać ludźmi w sektorze kreatywnym na przykładzie kultury Netflix?”). Dlatego Tom uważa, że wbrew powszechnemu przekonaniu posiadanie klubu sportowego to bardzo dobry biznes, dlatego że ma się grupę wiernych klientów, którzy de facto są w stanie kupować produkt bez przerwy do końca swojego życia (sam był właścicielem wielu klubów w tym w lidze NHL).

Podsumowanie

Książkę Toma Golisano zaliczyłbym do kanonu poradników dla przedsiębiorców, których wiele opisałem na blogu i które pochodzą od ludzi, którzy rzeczywiście stworzyli wielomiliardowe biznesy (a nie od teoretyków lub marzycieli). Styl Toma bardzo mi się spodobał i zakupiłem już jego najnowszą książkę, którą jeszcze w tym roku poznamy.

Materiał edukacyjny

Wywiad z Tomem Golisano dla Jacksonville University z okazji napisania zrecenzowanej książki:

Udostępnij:
Czytano przez: 5 min

„Wtedy dotarło do mnie, o co rzeczywiście chodzi w tenisie – oprócz gry jest to po prostu wielki biznes”*.

Chciałbym w dzisiejszym wpisie zrecenzować książkę „Przezwyciężyć strach” napisaną przez jedną z największych gwiazd w historii tenisa ziemnego – Monicę Seles. Nie przypadkiem na blogu opisuję wielu tenisistów, gdyż ten sport w dzisiejszym społeczeństwie jest jedną ze ścieżek od ubóstwa do bogactwa. Monica była numerem jeden tenisa kobiet już jako siedemnastolatka (najwcześniej w historii), a jako dziewiętnastolatka wygrywała turnieje Wielkiego Szlema jeden za drugim, aż kres jej sukcesom położył atak szaleńca-nożownika na turnieju w Hamburgu w 1993 roku. Po tym traumatycznym przeżyciu nigdy już nie powróciła do dawnej formy i po powrocie na kort w roku 1996 udało się jej wygrać tylko jeden turniej Wielkiego Szlema. Nie odniosła już większych sukcesów. Jednakże nawet ten krótki przebłysk kariery pozwolił jej zgromadzić majątek szacowany na blisko 20-50 milionów USD. Monica napisała kilka książek i być może jeszcze do którejś z nich powrócimy na blogu.

Z Nowego Sadu na korty świata

Monica urodziła się w socjalistycznej rzeczywistości Nowego Sadu w Jugosławii w rodzinie węgierskiej. Jak większość osób w bloku komunistycznym rodzice jej nie byli zamożni, co jak stwierdza Seles, nie jest żadną przeszkodą, a wręcz jest  motywacją, aby osiągać sukcesy w tym sporcie (podobnego zdania są Agnieszka Radwańska i siostry Williams). Mała Monica zaczęła zabawy z piłką w wieku sześciu lat naśladując brata Zoltana, który był jednym z najlepszych juniorów Jugosławii. Kiedy ojciec autorki zobaczył, że interesuje się ona tenisem, pojechał do Włoch, by kupić jej rakietę tenisową (w Nowym Sadzie nie było wtedy żadnego sklepu tenisowego). Rodzina i sąsiedzi wyśmiewali jej pasję. Jednakże ojciec, który był outsiderem w rodzinie, zostawił rolnictwo na rzecz trójskoku oraz bycia karykaturzystą i bardzo chciał, by robiła to, co kochała. Ponieważ w mieście nie było żadnych trenerów, Monica szkoliła się z dwudziestoletniego podręcznika, który ojciec znalazł w antykwariacie (nie było wtedy YouTube!), a także z jego własnych koncepcji i strategii, które wymyślał (nie grał on nigdy w tenisa, lecz mogło mu pomóc wykształcenia na AWF). Ojciec jako karykaturzysta wymyślił również królika Małego Mo i przez lata rysował Monice, jak poprawiać niektóre zagrania za pomocą memów z królikiem. Mimo niewielkich zasobów Monica – jak twierdzi – „miała w sobie ogień” i w wieku ośmiu lat była już najlepsza w Jugosławii w swoim przedziale wiekowym, a niewiele później została jedną z najlepszych juniorek na świecie.

Tenis jako wielki biznes

Monica, podobnie jak Agnieszka Radwańska, przedstawia profesjonalny tenis jako niezwykłą lekcję biznesu. Opisuje, jak różni się sytuacja sportowców gier zespołowych (np. piłkarzy) od sportowców w sportach indywidualnych, jak tenis. Jeśli chodzi o tenisa, to od początku sportowiec sam zarządza swoją karierą w najdrobniejszych szczegółach. Już jako dziesięciolatka nauczyła się rezerwować telefonicznie i faksem hotele na całym świecie, wyszukiwać zniżki, negocjować ceny, rezerwować noclegi, załatwiać dobre dojazdy na korty itp. W sportach indywidualnych sportowiec pokrywa wszystkie koszty z własnej kieszeni (w przeciwieństwie do sportów drużynowych), dlatego musi działać bardzo oszczędnie i mądrze przy podejmowaniu decyzji o występach. Innym ryzykiem jest to, że nie ma się tak naprawdę gwarancji zarobków. Monica w wieku osiemnastu lat dostawała czeki po 200-300 tys. dolarów za turniej, a po ataku nożownika jej dochody spadły do zera. Autorka również wiele miejsca poświęca prasie sportowej i tabloidowej, która szukając sensacji, próbuje niszczyć psychikę młodych sportowców. Sama była wielokrotnie wyśmiewana przez prasę za głośne okrzyki w trakcie jej gry, a nawet dziennikarze próbowali poniżyć ją i zablokować jej udział w turniejach z tego powodu.

Jak zabrano mi karierę i pieniądze

Gwiazda Monici Seles rozbłysła nagle i tak samo szybko zgasła. Mimo że być może była największym talentem tenisowym w historii, wszystko zakończyło się atakiem nożownika, miłośnika Steffi Graf, który chciał na stałe wyeliminować Monicę ze sportu (a być może nawet zabić). Od tej pory autorka pogrążyła się w depresji, a paniczny strach nie pozwalał jej skupić na niczym innym, jak na chęci ukrycia się w domu i nie wychodzenia z niego. W bardzo szybkim tempie z najbardziej wysportowanej dziewczyny na świecie stała się osobą otyłą, gdyż swój strach, ból i smutek zajadała chipsami, frytkami i słodyczami (w krótkim czasie jej waga z 64 kg wzrosła do ponad 80 kg). Bała się wychodzić z domu, więc prawie całe dwa lata spędziła w domu z rodzicami i psem. W tym samym czasie jej ojciec zachorował na raka i ostatnie lata jego życia również wpłynęły na jej stan psychiczny. Opisuje, jak chodząc później po mieście, zagadywała bezdomnych zbierających pieniądze i opowiadała im, że kiedyś była najlepszą tenisistką, ale nożownik zabrał jej wszystko. Mimo że wyszła z depresji i wróciła na kort po latach, jej gra nie była już taka sama. Straciła swoją życiową formę, a poza tym nadchodziła era sióstr Williams. Świetność jej kariery zakończyła się wraz z atakiem w Hamburgu.

Podsumowanie

Książka opisuje autobiograficzne wątki z kariery najlepszej tenisistki świata w latach 90. XX wieku. Choć już nieco zapomniana, przez pewien czas była uznawana za tą, która stanie się najlepszą tenisistką w historii. Jej książka przedstawia, jak można osiągnąć sukces w kontekście indywidualnym, a także jak czynniki zewnętrzne, niezależne od nas, mogą nas pogrążyć na wiele lat. Ciekawa pozycja, choć napisana w dość smutnym tonie, tym bardziej, że nożownik nie poniósł praktycznie żadnej kary, zwolniony przez wyrozumiały niemiecki sąd.

Materiały edukacyjne:

1. Monica Seles o depresji, niepokoju i próbie radzenia sobie z cierpieniem:

2. Zagrania Moniki z czasów jej świetności:


* Monica Seles, Przezwyciężyć strach, Wydawnictwo Znak 1998, s. 53.

Udostępnij:
Czytano przez: 5 min

 „Oczywiście są ludzie, którzy nie kierują się w życiu zdobywaniem pieniędzy, ale oni raczej nie kierują się na karierę w biznesie”*.

Tym razem przedstawię najlepiej opłacanego w swoich czasach menadżera na świecie, czyli zmarłego niedawno Jacka Welcha. Jako prezes General Electric zgromadził w trakcie swojej kariery majątek szacowany na około 750 milionów dolarów, z czego jego odprawa emerytalna wyniosła 417 milionów dolarów. Znany z twardej ręki do zwalniania pracowników (zwolnił kilkaset tysięcy osób) i sprzedawania niedochodowych biznesów GE, uzyskał przydomek „Neutronowy Jack” (od bomby neutronowej). Akcjonariusze go kochali, gdyż w trakcie dekady akcje GE wzrosły od 1 do 52 USD.  Mimo to po jego odejściu firma szybko traciła wartość, co przysporzyło mu również krytyków. Książka, którą zrecenzuję to „Winning – odpowiedzi. 74 nieproste pytania współczesnego biznesu” (Jack & Suzy Welch, Wydawnictwo Studio Emka, Warszawa 2007). Książkę napisał wspólnie ze swoją trzecią żoną Suzy, która była przez pewien czas redaktorem naczelnym Harvard Business Review (musiała jednak odejść przez romans z Jackiem).

Kim właściwie jest szef lub kierownik?

Jack nie był przedsiębiorcą, nie stworzył żadnej firmy, mimo to był jednym z najlepszych menadżerów i liderów biznesu, który skupiał się na budowaniu wartości firmy. W swojej książce wiele miejsca poświęca kwestii, jak powinien wyglądać idealny szef i lider w firmie. Po pierwsze zwraca uwagę na to, że kierownik nie powinien być ani „bratem-łatą”, ani kimś, kto nie szanuje ludzi i atakuje pracowników. Powinien za to umieć mówić niepopularne rzeczy i dawać konkretną informację zwrotną pracownikom, nawet jak im się to nie będzie podobać. Kolejną kwestią i częstym błędem jest zrozumienie tego, że kierownik nie jest rozliczany ze swoich indywidualnych osiągnięć, ale z osiągnięć własnego zespołu. Kierownik nie powinien się skupiać na konkurowaniu w realizacji zadań z członkami zespołu, ale raczej na zapewnieniu im dobrych działań, by wspólnie odnieść sukces, co zaowocuje też zebraniem splendoru przez kierownika działu lub organizacji. Uważa, że pracownicy i kierownicy powinni przestrzegać wartości firmy, a osoby, które je łamią powinny być zwalniane (nawet jak osiągają dobre wyniki finansowe), ponieważ przynoszą więcej szkody integralności organizacji niż pożytku. Co do zasady uważa, że żaden kierownik nie powinien być nigdy rozliczany z swoich „własnych osiągnieć”, natomiast nawet najbardziej znakomici członkowie jego zespołu muszą być rozliczani indywidualnie. W tym wypadku nie ma różnicy, czy zarządza się pracownikami wybitnymi, czy też przeciętnymi, dla kierownika liczy się ogólny wynik zespołu (osobisty wynik nie jest w ogóle brany pod uwagę).

Budowanie kultury zespołu

Jack poświęcił dużo miejsca dyskusji na temat kultury korporacyjnej, która jest niezbędna w organizacjach. Uważał, że nie należy budować kultury roszczeniowej, gdyż priorytetem firmy jest odnoszenie zwycięstw na rynku, a nie budowanie relacji towarzyskich między szefostwem a pracownikami. W tym przypadku należy unikać błędnie rozumianych premii motywacyjnych, jak np. kolacja z szefem. Dla ludzi ostatnią rzeczą, którą chcieliby otrzymać, jest możliwość spędzenia wolnego czasu z szefem w restauracji lub spotkanie integracyjne z zarządem. Dużo lepszym pomysłem mogą być bilety na mecz, do teatru lub po prostu premia finansowa, dzięki której pracownik sam zdecyduje z kim i gdzie pójdzie. Jack uważa, że jeśli zaczynasz pracę w nowej firmie, odpuść sobie zabieranie ze sobą swoich „starych kumpli” z poprzedniej firmy. Często nie odnajdują się oni w nowej firmie, a przy okazji może to stworzyć podziały na „nowych i starych”.

Precz z biurokratami

Zdaniem autora osoby zajmujące typowo biurokratyczne stanowiska w firmie (np. dyrektor finansowy, kwestor) nie powinny mieć zbyt wiele do powiedzenia w nowoczesnej firmie. Według Jacka ogromnym błędem jest podporządkowywanie działów jak np. HR, informatyki, sprzedaży pod działy finansowo-biurokratyczne, gdyż powoduje to niszczenie kreatywności i rozwoju firmy. Jeśli chodzi o programy mentoringowe uważa, że nie mają one większego sensu jako działania formalne. To sami pracownicy młodsi i starsi muszą nieformalnie chcieć współpracować. Jakiekolwiek biurokratyczne narzucanie mentora jest przeciwskuteczne i nie odniesie efektu. Najważniejsze jest to, w jakiej firmie pracujemy, a nie dla jakiego szefa. W słabej firmie nawet najlepszy szef wkrótce odejdzie, a my zostaniemy osamotnieni i z gorszym CV (odnosi się to – jak wszystkie rady Jacka – do osób, które wybierają karierę korporacyjną, a nie własnego biznesu). Mimo tych wszystkich porad uważa, że lepszą karierą dla młodego człowieka jest stworzenie własnego start-upu, niż „kiszenie się” w korporacyjno-politycznym sosie.

Podsumowanie

Jack Welch był jednym z najwybitniejszych menadżerów na świecie. Wiele lat poświęcił również karierze edukacyjnej, gdzie, pisząc książki i tworząc materiały edukacyjne, chciał przekazać wiedzę przyszłej kadrze kierowniczej. Mimo że wiele rzeczy, które mówi, może się wydać truizmami, jak dobrze wiemy, tak nie jest. W omawianej książce poznajemy 74 dokładne opisy sytuacji w firmach, dzięki którym otrzymujemy konkretne odpowiedzi od kogoś z ogromnym doświadczeniem biznesowym w czołowej firmie świata, np.: czego musimy oczekiwać, zatrudniając się w firmie rodzinnej; dlaczego nie warto korzystać z doradców biznesowych; czemu nie rekomendować swoich znajomych do swojej nowej firmy.. Szczerze rekomenduję tę pozycję do przeczytania, a na blogu poznamy jeszcze inne książki Jacka.

Materiały edukacyjne:

1. Jack Welch o tym, jaka jest rola lidera w organizacji:

2. Dlaczego HR jest istotne w organizacji?


* Jack & Suzy Welch, Winning – odpowiedzi. 74 nieproste pytania współczesnego biznesu, Wydawnictwo Studio Emka, Warszawa 2007, s. 73.

Udostępnij:
Czytano przez: 4 min

„Nie miałam planu B. Wszystko było postawione na jedną kartę – tenis, jak w kasynie „all in”. Nie zostawiłam sobie w kieszeni, ani w rękawie ani jednego żetonu, żeby było chociaż na szatnię…”[1].

Tym razem ponownie przenosimy się do Polski. Opis będzie dotyczyć jednej z najważniejszych tenisistek w historii Polski (obok wielokrotnej finalistki Wielkiego Szlema Jadwigi Jędrzejowskiej oraz Igi Świątek). W rankingu najbogatszych Polek Wprost z roku 2019 Agnieszka Radwańska zajmowała 34 miejsce z majątkiem 105 milionów złotych. Są to przede wszystkim pieniądze zarobione na korcie oraz na kontraktach reklamowych (m.in. z Lexusem czy też Lotto). Zrecenzuję tym razem książkę „Jestem Isia” (Wydawnictwo Burda, 2017), która jest wywiadem rzeką przeprowadzonym z Isią przez Artura Rolaka (wybitnego dziennikarza sportowego, jednego z dwóch polskich dziennikarzy, który posiada imienne miejsce na Wimbledonie). W książce Isia opisuje swoją drogę od skromnych początków aż do samego szczytu zawodowego tenisa.

Focus czyli skupienie na celu

Agnieszka wraz ze swoją młodszą siostrą Urszulą (również zawodową tenisistką, która osiągnęła relatywnie duży sukces w sporcie i zarobiła kilka milionów dolarów na grze) od samego początku, tj. od 3 roku życia, grała w tenisa. Jak sama wspomina, nie przypomina sobie dnia w życiu, w którym nie miałaby kontaktu z tenisem, piłką czy rakietami. Jej ojciec był czwartoligowym tenisistą w Niemczech (i trenerem tenisa), który poświęcił się intensywnemu szkoleniu swoich dzieci od początku – treningi nawet parę razy dziennie. Jest to sytuacja podobna do wspominanych wcześniej na blogu sióstr Williams, z jedyną różnicą, że Robert Radawański miał już solidną wiedzę o sporcie (Serena Williams – „Wiara i tenis”). Jak mówi Agnieszka, w rodzinie nigdy nie było „planu B”, mogła zostać tylko tenisistką, nikt nie rozważał innej opcji. Wszystko inne schodziło na dalszy plan (w szkole chodziło jej tylko o to, by zdać; pomagała sobie ściąganiem!), nawet studia podjęła jedynie dla siebie, gdyż do niczego w życiu jej się nie przydały.

Szefowa

Książka w bardzo interesujący sposób pokazuje, jak gwiazda sportu jest jednocześnie pracodawcą dla wielu osób. Zatrudnia m.in. menadżerów, trenerów, psychologów, psychoterapeutów, pracowników biurowych. Ze względu na swoje kompetencje zarządzania pracownikami Agnieszka została nazwana „szefową”, gdyż de facto to ona daje pracę znacznej części osób. Oprócz płacenia im pensji, odpowiada również za koszty logistyki, hotelów oraz wyżywienia dla całej ekipy z nią podróżującej. W książce opisuje sporo kwestii związanych m.in. z zarządzaniem personalną marką, czyli np. o tym, jakich sponsorów wybiera i dlaczego woli mieć mniej, ale dużych kontraktów sponsorskich niż wiele mniejszych. Widać, że dba o swoją markę. Mimo że wyraża pewne krytyczne uwagi o innych osobach związanych z tenisem, nigdy nie wymienia ich nazwisk. Sama inwestuje przede wszystkim w nieruchomości (jak ktoś będzie w Krakowie, to może zatrzymać się w obiekcie Aga Tenis Apartments: AGA Tenis Apartments by Radwańska – Apartamenty w Krakowie. Jest to obiekt w samym centrum miasta, którego właścicielką jest Agnieszka, a każdy pokój urządzony jest w tenisowym stylu i zawiera różne pamiątki z jej kariery (np.: pokoje Wimbledon, Dubaj itp.). Agnieszka jest profesjonalistką w każdym calu, nie pali papierosów, nie pije alkoholu i sporo inwestuje w swoje zdrowie (np. fizjoterapeuci).

Refleksje nad karierą tenisistki

Jeśli ktoś rozważa karierę w sporcie, bardzo zachęcam do kupienia i zapoznania się z tą książką. Isia opisuje w niej szczerze świat tenisowy i kwestie związane z czynnikami osiągnięcia sukcesu. Sama pochodzi z niezamożnej rodziny (szczególnie na początku dziadek musiał wyprzedawać obrazy, by mogła w ogóle jeździć na turnieje), ale jak stwierdza, praktycznie nie ma tenisistów w elicie tego sportu, którzy wywodzą się z zamożnych rodzin, większość miała ubogie dzieciństwo. Uważa, że osobom zamożnym będzie brakowało motywacji, by całe dzieciństwo skupić na odbijaniu piłeczki, kiedy mają o wiele więcej możliwości. Jej zdaniem profesjonalny tenisista w pewnym momencie powinien rozstać się z rodzicem jako trenerem, gdyż przestaje się rozwijać. Co więcej, jest przekonana, że należy wykorzystywać profesjonalne agencje zdobywające reklamy, gdyż jak stwierdza: „W sumie warto z takiej pomocy skorzystać, bo mówiąc obrazowo, lepiej mieć pięćdziesiąt procent od miliona, niż sto procent od stu tysięcy. Mój tata wolał sam nie zarobić, niż oddać komuś choćby dolara. Powiedziałabym, że to mentalność bardzo oldskulowa”[2].

Podsumowanie

Rekomenduję książkę jako wspomnienia jednej z najwybitniejszych sportsmenek w Polsce, która jeszcze dodatkowo osiągnęła sukces finansowy. Książka daje nam wgląd w psychologię osób osiągających ponadprzeciętne wyniki w różnych dziedzinach, a także skalę poświęcenia do pokonania w drodze na szczyt. Ze względu na wysokie majątki, do gwiazd sportu będziemy jeszcze wracać na blogu, a w niedługim czasie pojawi się tutaj recenzję autobiografii fenomenalnej tenisistki z niedawnej przeszłości – Moniki Seles.


Materiały Edukacyjne:

1. Agnieszka Radwańska opowiada o swoim ślubie:

2. Wywiad z Agnieszką Radwańską na temat jej drogi na szczyt:


[1] A. Rolak, Jestem Isia, Wydawnictwo Burda, 2017, s. 212.

[2] Tamże, s. 184.

Udostępnij:
Czytano przez: 4 min
Page 2 of 2112341020...Last »