Andrew Carnegie – „Jak chłopak, który skończył tylko 5 klas szkoły, sfinansował budowę połowy bibliotek publicznych w USA”

Dzisiaj chciałbym przedstawić recenzję książki Andrew Carnegie pt. „Autobiografia Andrew Carnegie” wydanej po raz pierwszy w Bostonie w roku 1920 (wydanie Dover Publications, 2014). Andrew Carnegie w swoim czasie był najbogatszym człowiekiem na świecie.

Miałem już okazję przedstawiać go w jednym z wcześniejszych wpisów (Andrzej Carnegie – „Państwo interesu”, czyli kilka rad od prawdopodobnie najbogatszego człowieka w historii świata). Jego majątek oscylował w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze w okolicach 300-400 mld USD, co czyni go bogatszym od obecnie najbogatszego człowieka świata Elona Muska, a także od współczesnego mu innego superbogacza J.D. Rockefellera, którego autobiografię też przedstawię na blogu. Klasyczna autobiografia autora, która przedstawiam, dotychczas nie została przetłumaczona na język polski. W ramach książki Andrew Carnegie dzieli się swoimi spostrzeżeniami biznesowymi i zasadami, które pomogły mu zdobyć majątek, a także poświęca wiele miejsca na refleksję nad podróżami, sztuką, rodziną, czy też życiem współczesnych mu ludzi. Większość książki została napisana w ostatnich osiemnastu latach życia autora, kiedy wielu jego znajomych już nie żyło, a wydana została rok po jego śmierci.

Odpowiedzialność za siebie i innych pracowników

W swoim biznesie Andrew Carnegie starał się być ostrożny w podejmowaniu decyzji dotyczących zainwestowania majątku w pewne przedsięwzięcia. Już na początku swojej kariery został poproszony o wsparcie finansowe upadającej linii kolejowej, lecz stwierdził: „Pytanie za kogo jestem odpowiedzialny było moim obowiązkiem i zapobiegło wejściu w te inwestycje. Cały mój kapitał był uwiązany w produkcji. Byłem więc kapitalistą (wtedy dość skromnym). Byłem odpowiedzialny za wszystkich. Odpowiadałem za mojego brata, jego żonę z rodziną, pana Phippsa i jego rodzinę, pana Klomana i jego rodzinę, za wszystkich odpowiadałem i ich chroniłem”[1]. Uważał więc, że nie ma ryzykowniejszej rzeczy dla biznesmena, niż wchodzenie finansowo w tego typu przedsięwzięcia. Według niego biznesmen, który wchodzi w takie ryzykowne działania, powinien zawsze zadać sobie dwa pytania: „Czy mam nadwyżkowe środki, które będą wymagalne w kwocie, którą zainwestowałem w danym przedsięwzięciu?” oraz „Czy jestem gotowy stracić te pieniądze na rzecz kolegi, w którego biznes zainwestowałem?”[2]. W tym przypadku jego odpowiedź była prosta: nigdy nie wejdę w żadną inwestycję, w której będę miał problem ze spłatą na koniec. Wspomniał też powiedzenie swojego kolegi z Zachodu, „aby nigdy nie wchodzić w coś z czego nie możesz wybrnąć. Woda była tym razem zbyt głęboka dla mnie”[3].

Zrozumienie młodych pracowników

Andrew Carnegie swoją pozycję zawodową zaczął budować w wieku 13 lat od zera jako bobbin boy (szpulowy) pracujący w fabryce od rana do wieczora. Jak stwierdza: „Było to bardzo ciężkie życie. W zimie razem z ojcem (pracowali razem) wstawaliśmy rano i jedliśmy śniadanie w ciemności, docieraliśmy do fabryki przed świtem i z krótką przerwą na lunch pracowaliśmy do okresu późno po zapadnięciu zmierzchu”[4].

W swojej książce pisze o tym, że mimo iż zarobił od tego czasu miliony, to najcenniejsze były pieniądze, które zarabiał za młodu i mógł wspierać swoją niezamożną rodzinę. Książka też pokazuje, jak zmiany technologiczne zubożyły rodzinę młodego Andrew Carnegie. Pisał: „Zmiana techniki z przędzalni ręcznej na przędzalnię parową była tragiczna dla mojej rodziny. Mój ojciec nie przewidział nadchodzącej rewolucji przemysłowej i nie dawał rady pracować starym systemem w nowych czasach”[5].

Ubóstwo wygnało rodzinę Carnegiego z pięknego Dunfermine w Szkocji do Stanów Zjednoczonych, gdzie poszukiwali zatrudnienia. Patrząc na swoją historię dorabiania się od zera – czy wielu innych self-made manów tamtych czasów, jak J.D. Rockefellera czy Corneliusa Vanderbilta – stwierdza jasno: „To nie syna bogacza powinien się obawiać młody ubogi człowiek pragnący poprawić swoje liche warunki życiowe ani jego bratanka, ani kuzyna. Jako na konkurencję powinien spojrzeć raczej na „czarnego konia”, chłopca, który w danym momencie zamiata miotłą biura”[6]. Będąc biednym chłopcem, nie miał w praktyce wielkiej możliwości uczenia się ani zdobywania dodatkowej wiedzy. W tym wypadku pomogło mu wsparcie lokalnej osobistości porucznika Jamesa Andersona, który otworzył ze swoich prywatnych środków prywatną bibliotekę z 400 książkami dla młodych chłopców, aby mogli zdobywać wiedzę. Jak stwierdza: „Porucznik James Anderson, założyciel Wolnych Bibliotek Zachodniej Pensylwanii. On otworzył swoją bibliotekę dla ubogich pracujących chłopców, a także w każde sobotnie popołudnie stał za ladą jako bibliotekarz, w ten sposób poświęcając nie tylko swoje książki, ale swój czas dla tego cennego dzieła”[7].

Dla Andrew Carnegie było to bardzo inspirujące i w późniejszym wieku postawił pomnik upamiętniający osobę Jamesa Andersona, jak również sam sfinansował wybudowanie w latach 1883-1929 w sumie 2509 budynków bibliotek publicznych w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, a także wielu innych krajach, jak np. w Malezji czy Fidżi. Kiedy w 1919 roku zbudował ostatnią swoją bibliotekę w Stanach Zjednoczonych, w całym kraju było około 3500 bibliotek, z czego prawie połowa to biblioteki publiczne wybudowane przez Andrew Carnegiego. Oprócz tego sfinansował też potężny budynek Pałac Pokoju w Hadze, obecną siedzibę m.in. Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.

Skup się na jednej branży, którą znasz

Przepis na sukces w biznesie według Andrew Carnegiego to specjalizacja. Jak stwierdza autor: „Zdecydowałem, że poprawna strategia to włożyć wszystkie jajka do jednego koszyka i potem obserwować ten koszyk”[8]. W tym kontekście Andrew dość szybko zdecydował, że wyspecjalizuje się w jednej dziedzinie i będzie starał się wykorzystywać jej wszystkie możliwości. W jego przypadku decyzja została podjęta szybko: „skoncentruję się na produkcji stali i żelaza oraz zostanę w tym mistrzem”[9].

W tym przypadku jego porada dla młodzieży to: „nie tylko skoncentrujcie całą swoją uwagę na tylko jednym rodzaju biznesu w życiu, ale również włóżcie każdego dolara swojego kapitału w ten biznes”[10]. Przypomina, że „straty finansowe, których ludzie doświadczają w ciągu życia, które ich srogo zawstydzają, rzadko występują we własnych biznesach, a najczęściej w przedsiębiorstwach, których inwestor nie jest szefem”[11]. Jeśli mimo to mamy jakiś dodatkowy kapitał, to Carnegie rekomenduje zainwestować go w wysokiej jakości obligacje lub akcje, a nie biznesy innych osób.

Podsumowanie

Andrew Carnegie uważał, że w życiu bardzo istotne jest podróżowanie i nawet napisał książki ze swoich podróży dookoła świata, także wzdłuż Wielkiej Brytanii. Obie jego książki na ten temat opiszę wkrótce na blogu. Książki Carnegiego mogą być interesujące dla osób zainteresowanych budowaniem majątku, a także historią. W książce przewija się wiele ważnych wydarzeń, jak np. Bitwa pod Waterloo, Wojna Północ-Południe i ich wpływ na ówczesną gospodarkę.

Wkrótce na blogu poznamy jednego z najbogatszych Norwegów, a także fascynującą historię koszykarza NBA, który mając ponad dwadzieścia lat jeszcze w ogóle nie grał w koszykówkę i skupiał się na zamiataniu podłogi na lotnisku oraz drobnych kradzieżach, a mimo to zdobył później 5 tytułów mistrza NBA.

Materiał edukacyjny

Ciekawie zrobiona krótka audycja wizualna na YouTube, przedstawiająca autobiografię Andrew Carnegiego oraz zdjęcia z jego czasów:


[1] Andrew Carnegie, „Autobiografia Andrew Carnegie”, Dover Publications 2014, s. 126.

[2] Tamże, s. 127.

[3] Tamże, s. 129.

[4] Tamże, s. 24.

[5] Tamże, s. 9.

[6] Tamże, s. 31

[7] Tamże, s. 34.

[8] Tamże, s. 129.

[9] Tamże.

[10] Tamże.

[11] Tamże.

Udostępnij: