Przeglądasz kategorię
Archive

„W dobrze grającej orkiestrze pierwsze skrzypce gra najlepszy skrzypek, a nie bratanek, siostrzenica, czy przyjaciel dyrygenta. Kto zasady obiektywnej selekcji pracowników lekceważy, ten kładzie na szali przyszłość przedsiębiorstwa”.

Carl Zimmerer (1926-2001) był ekonomistą, profesorem, przedsiębiorcą oraz komentatorem politycznym w Niemczech. Napisał doktorat u Wilhelma Röpke, jednego z głównych ojców niemieckiego powojennego „cudu gospodarczego”. Jego majątek pochodził przede wszystkim z założenia firmy InterFinanz (do dziś jest ona w rękach rodziny), która jest jedną z najważniejszych w zakresie doradztwa M&A (ang. Mergers & Acquisitions; pol. Fuzje i Przejęcia) w obszarze niemieckojęzycznym w zakresie sprzedaży firm do 500 milionów EUR. Zasiadał również w radach nadzorczych wielu niemieckich spółek oraz wykładał ekonomię na uniwersytetach w Niemczech. Mimo że dokładna wysokość jego majątku nie jest znana, poprzez posiadane zasoby (szczególnie firmę InterFinanz) zaliczał się do multimilionerów. Dzisiaj chciałbym przedstawić recenzję jego książki w języku niemieckim zatytułowanej: „Wir wirtschaftswunderknaben sing aelter geworden” („My dzieci cudu gospodarczego postarzeliśmy się”) z 1987 r.

Carl wychowywał się w biednych powojennych Niemczech i był świadkiem cudu gospodarczego, który wyniósł gospodarkę Niemiec w latach 50. i 60. do potęgi gospodarczej. Miał ciężkie dzieciństwo i z trudem przeżył w obozie Chartres na terenie Francji, w którym przebywał w latach 1945-1947. Następnie powrócił do nowo odbudowujących się Niemiec i rozpoczął powoli rozwijać swoją karierę, najpierw naukową, a potem biznesową.

Krytyka współczesnej gospodarki niemieckiej

Jak wiele książek opisywanych na blogu autorstwa multimilionerów, również ta publikacja jest przede wszystkim krytyką społeczeństwa i gospodarki, w tym przypadku Niemiec. Jednym z najważniejszych zastrzeżeń względem społeczeństwa, które autor stawia, jest to, że utraciło ono ducha wspólnoty (niem. Gemeinschaft), która była tak istotna dla Niemiec i małych ojczyzn (niem. Heimat). W opinii Carla, w obecnych Niemczech ciężko stwierdzić, gdzie tak naprawdę istnieje „Heimat” danej osoby. Każdy pracuje gdzie indziej, mieszka gdzie indziej, a Niemcy najchętniej spędzają wolny czas z dala od własnego kraju, najczęściej na południu Europy. Według autora, mała ojczyzna – Heimat – to „miejsce, gdzie wszyscy się znają” (niem. „Heimat ist ja doch ein Ort, wo jeder jeden kennt”). Zimmerer uważa, że obecnie w Niemczech nikt nikogo nie zna, a spowodowało to wiele czynników, m.in.: masowa imigracja, siłowe włączanie małych miejscowości do dużych aglomeracji (znane też w Polsce), centralizacja policji i odejście od Kościoła. Według autora społeczna gospodarka rynkowa w Niemczech zabiła wśród rodaków chęci do pracy. Marzą oni jedynie, aby wyjechać na urlop do Hiszpanii i przejść jak najwcześniej na emeryturę. Krytykuje korzystanie z zasiłków, a także niechęć do pracy fizycznej. Stwierdza: „Kiedy się zajrzy na budowę, zobaczymy, że taki wysiłek fizyczny wykonują jedynie imigranci, czy to z byłej Jugosławii, Turcji czy południowych Włoch”. Ludzie nie rozumieją, dlaczego np. w Dolinie Krzemowej pracuje się często bez przerwy i śpi w garażu na etapie tworzenia start-upu, czy tego, że Kurdowie walczą, ponieważ chcą utrzymywać wielodzietną rodzinę. Jak stwierdza: „Jednakże kiedy przyjdą Rosjanie lub też niemiecka radykalna lewica dojdzie do władzy, wtedy zrozumieją, że stracą wszystko, ich majątki, wolność czy też nawet życie” (Carl był konserwatystą, dlatego często używał takich porównań). W innym miejscu konstatuje: „Nasz fenomen jest inny: nasze dzieci nie mają już żadnych zainteresowań i chciałyby zdobyć mistrzostwo świata w «spędzaniu czasu wolnego». Tam, gdzie stół jest w pełni zastawiony, traci się apetyt”*. Według Zimmerera innym problemem jest upadek niemieckiej kultury i jej amerykanizacja (na Zachodzie) oraz sowietyzacja (w byłym NRD). Nawiązując do rozrywek promowanych wśród społeczeństwa niemieckiego, stawia pytanie: „czy może kultura rozwijać się w kraju, w którym wykształceni są kierowani żądaniami niewykształconych?”.

Acquila non captat muscas

Drugą część swojej książki Carl Zimmerer poświęcił pewnym spostrzeżeniom związanym z prawie pięćdziesięcioletnim doświadczeniem doradzania w przejęciach największych firm niemieckich. Część ta jest równie krytyczna jak część dotycząca społeczeństwa Niemiec i krytyka dotyczy niemalże wszystkich. Krytykuje np. banki, które z szacownych instytucji, które kiedyś uczyły szacunku do pieniądza i miały swój prestiż, zostały zrównane poziomem ze zwykłymi sklepikami usługowymi. Opowiada, że kiedyś, jak chodził z mamą do banku, to nie dość, że bank miał piękną architekturę, to pracownicy i klienci byli ubrani nienagannie i wszystko odbywało się na poziomie wysokiej kultury. Obecnie banki, nawet te obiecujące „wyższą kulturę bankowości”, traktują klienta jako natręta (chyba, że chcą mu wcisnąć kolejną niepotrzebną płatność i kredyt), pracownicy chodzą w dżinsach (klienci również) i nie uczą szacunku do oszczędzania czy budowy majątku. Sytuację tę porównuje do upadku niemieckich Kościołów, których część straciła na swojej powadze, poprzez wpuszczanie niskiej kultury, takiej jak organizacja koncertów na ich terenie, czy też zezwalanie, aby każdy się ubierał do Kościoła jak chce, zamiast elegancko. Jego zdaniem cała ta sytuacja to efekt gospodarki opartej na dotacjach i zasiłkach, gdzie do stanowiska ministra ekonomii dochodzą ludzie, których nigdy przedtem nie mogliśmy sobie wyobrazić w takim miejscu.

Innym elementem, który krytykuje Zimmerer, jest zajmowanie się przez wielkie firmy drobnymi lub pobocznymi sprawami. Przywołując łacińskie stwierdzenie Acquila non captat muscas (Orzeł nie łapie much), mówi wprost: Firma powinna się skupiać na swoim głównym biznesie, a nie łapaniu pobocznych spraw, które nie mają sensu ekonomicznego (vide zakup prasy lokalnej przez koncern Orlen). Kolejnym sygnałem słabości firmy przy badaniu zdolności ekonomicznej jest wiecznie nieobecny szef lub szef zarządzający firmą przez telefon z urlopu na Karaibach. Tego typu firmy według niego zwykle mają wiele wewnętrznych problemów (a to księgowy wyprowadzi parę milionów, a to kochanka szefa zakupów dostanie stanowisko bez odpowiedniej wiedzy itp.).

Ludzie biznesu powinni otaczać się ludźmi ze swojej branży

Według autora szef jak generał powinien być często dostępny na miejscu i śledzić na bieżąco sytuację. Kolejnym ewidentnym błędem według Zimmerer są nieformalne spotkania szefów biznesu niemieckiego z pracownikami niższymi szczeblem, czy też wypady do miejsc dla proletariatu. Uważa, że szef wielkiej firmy odpowiada wizerunkiem nie tylko za siebie, ale za całą instytucję i czymś niedopuszczalnym jest, aby pokazywał się pijanym na dyskotece, tańcząc z nastolatkami, czy też pijąc alkohol z nieznajomymi w pubie. Szef dużej firmy powinien otaczać się ludźmi ze swojej branży, do których ma zaufanie i którzy mają podobne poczucie humoru i wiedzę na temat jego pozycji. Poza swoją sferą wpływów (czyli poza firmą i zaufanym kręgiem) bardzo łatwo się ośmieszyć i stracić bardzo wiele. Jak stwierdza, mimo że mogą być wyjątki, „szef firmy nie powinien się otaczać ludźmi, którzy nie mają nic do stracenia (zdesperowani)”, gdyż „ubogi kolega przekaże tajemnicę willi milionera swoim kumplom i wiadomo, jak się to może skończyć”. Zimmerer podkreśla, że szef firmy powinien budować relacje z ludźmi ze swojej branży i ewentualnie zawodowe z pracownikami, a unikać przypadkowych znajomości. Dodaje też uwagę, że zawsze go oburzało, gdy weryfikował firmę, a cały zarząd jeździł razem na ryby, bo nie było oddzielenia działalności prywatnej od firmowej.

Podsumowanie

Książka Carla Zimmerera jest jedną z około 20 publikacji o tematyce ekonomicznej, które napisał. Przedstawia w niej swój krytyczny pogląd na wiele spraw. Mimo to warto się zapoznać z jego punktem widzenia, gdyż jest osobą, która była odpowiedzialna za setki połączeń największych niemieckich firm i współpracowała z czołowymi ekonomistami Wolnej Partii Demokratycznej w Niemczech (FDP – Freie Demokratische Partei). Książka Carla jest dość krytyczna, ale daje pewien wgląd w myślenie osób z wielkimi majątkami, gdyż autor „nie owija w bawełnę” i mówi szczerze o wielu kwestiach. Wkrótce na blogu nowe wpisy recenzujące dzieła multimilionerów.


* Carl Zimmerer, „Wir wirtschaftswunderknaben sing aelter geworden”, Verlag Busse, 1987, s. 59.

Udostępnij:
Czytano przez: 7 min